Drożdżowe ślimaki z serem, rodzynkami
i lukrem z sokiem z pomarańczy
Nigdy szalenie nie przepadałem za wypiekami drożdżowymi, bo zawsze kojarzyły mi się z wyschniętym kawałkiem ciasta, który właśnie tak wygląda w chlebaku na drugi dzień. Jednak tego typu bułeczkom, czy jakimkolwiek wypiekom z udziałem drożdży, opędzić jest się mi trudno. Kiedy zacząłem sam piec i w moje ręce trafiła receptura z ciastem drożdżowym, a koniecznie chciałem ją odtworzyć, wpadłem na pomysł dlaczego by nie zrobić tego po mojemu, czyli zaradzić aby ciasto nie wysychało, długo było mokre i wilgotne. W sezonie kiedy śliwek mamy pod dostatkiem, chętnie po nie sięgam ( http://www.recipesandstories.pl/2013/08/drozdzowe-bueczki-ze-sliwkami-i.html), z jagodami i truskawkami jeszcze nie piekłem, ale na pewno przymierze się do tego w przyszłym roku!
Dzisiaj upiekłem ślimaczki, potocznie mówiąc, oczywiście, bo jest to zrolowany ogroooomny drożdżowy prostokąt, pokrojony na krążki. Wewnątrz widać charakterystyczny wzór, taki jak występuje na skorupce ślimaka, toteż stąd nazwa. W środku, oczywiście jako farsz wystąpił twaróg ze świeżo startą, skórką pomarańczową, co okazało się strzałem w dziesiątkę, aby tego typu farsze, doprawiać świeżymi cytrusami. Polewę stanowił lukier z dodatkiem rodzynek, przygotowany na bazie wyciskanego soku z pomarańczy, co fajnie dopełniało serowy wypełniacz.
Jak zapewne zauważycie, połowa ślimaczków, jest z rodzynkami inna bez, a dlatego, bo nie każdy z moich domowników je lubi. Smarując już upieczonego bułeczki lukrem, omijałem rodzynki i polewałem je lśniącą polewą. Oczywiście jeśli nie macie takiego problemu, możecie też dodatkową ilość rodzynek dodać do masy twarogowej. Śmiało!
Składniki:
Na ciasto drożdżowe:
- 375 gramów mąki pszennej
- 15 g świeżych drożdży
- 125 ml ciepłego mleka
- 1 łyżeczka cukru
- 1 całe jajko
- 1/2 szklanki białego cukru
- 1/4 kostki miękkiego masła
- duża szczypta soli
Na masę serową:
- 400 g twarogu
- 4 łyżki cukru pudru
- skórka otarta z jednej pomarańczy
- 1 żółtko
- 3 łyżki mleka
- 1 duża łyżka masła
* opcjonalnie garść sparzonych we wrzącej wodzie rodzynek
Dodatkowo:
- 1 całe jajko lub pół szklanki mleka do posmarowania bułek przed pieczenia
- pół szklanki mleka do posmarowania po pieczeniu
Przygotowanie:
Jak to przy drożdżowym, wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.
Mąkę przesiewam dokładnie do miski, mleko podgrzewam jeśli było wcześniej wyjęte z lodówki. Mleko nie może być gorące ( ! ) .
Drożdże kruszę do miseczki i zasypuję łyżeczką cukru.
Drożdże łączę z cukrem, można łyżką lub widelcem, ale robiąc to opuszkami palców idzie to szybciej.
Kiedy drożdże się rozpuszczą, przygotowuję mleko.
Trzy łyżki mleka wlewam do przyszłego zaczynu, można zrobić to na oko, byle by lać powoli i nie przedobrzyć z płynem. Następnie lekko mieszam i dodaję resztę mleka. Po połączeniu odstawiam w ciepłe miejsce, aby drożdże ruszyły.
Jajka łączę z cukrem na puszysty kogel.
Zaczyn urósł po brzegi i właśnie on zwiastuje nam przyszłość naszego ciasta, bo jeśli nie zmieni swojej objętości, to jest ryzyko powstania zakalca.
Do mąki wlewam jajka z cukrem.
Dodaję zaczyn i masło.
Wygniatam ciasto w miarę szybko, aż wszystkie składniki się połączą.
Wyrobione ciasto przekładam do miski wysmarowanej tłuszczem, aby potem łatwo było je wyjąć.
Składniki na masę twarogową przygotowuje, aby były pod ręką. Ja do dokładnego połączenia wykorzystam, wszechobecny w mojej kuchni blender. Jeśli takiego sprzętu nie macie, użyjcie zwykłego widelca.
Twaróg kruszę z pomocą widelca, naciskając na jego powierzchnię. Robię to po to, aby blenderować całość pulsacyjnie i niedługo. Chcę, aby grudki twarogu były wyczuwalne, a nie, żeby powstała gładka pasta.
Do naczynia blendera dodaje twaróg, żółtko i miękkie masło.
Dodaję startą skórkę z pomarańczy, cukier puder, mleko i wrzątek. Dokładnie blenderuję całość, pulsacyjnie. Minimum 15 sekund.
Masę przekładam do miski, gdzie będzie czekała na swoją kolej.
Rozwałkowuję ciasto na duży prostokąt. Szerokość minimum 30 - 35 cm, długość do 45 cm.
Po powierzchni rozsmarowuje masę serową.
Zwijam dość ściśle ciasto w rulon i ostrym nożem dzielę na ok. 3 cm krążki.
Ślimaki układam na papierze do pieczenia, lekko wysmarowanym masłem.
Odstawiam na 15 w ciepłe miejsce do lekkiego wyrośnięcia.
Z podanej porcji uzyskam dwie pełne blachy, więc ślimaki z jednej z nich obkładam rodzynkami, utykając między wolne miejsca.
Tak przygotowane, smaruję rozkłóconym jajkiem lub mlekiem i wstawiam do piecyka nagrzanego do 180 stopni i piekę około 30 minut.
Upieczone smaruję mlekiem, przykrywam ścierką i odstawiam na kilkanaście minut.
Przestudzone polewam lukrem. Odstawiam, aby zastygł i od razu podaję.




