Saturday, 30 November 2013

Gnocchi!

Gnocchi
włoskie kluseczki



Proste i szybkie w przygotowaniu, bliźniacze siostry naszych ulubionych kopytek z wpisu poniżej. Śmiało nazywam je rodzeństwem, ponieważ ich wygląd, ale już nie smak jest nie do porównania i trudno znaleźć jakąkolwiek różnicę. Nie podaję ich zbyt często, chyba, że do wyjątkowych dodatków i dań typowo włoskich, gdzie dominują dojrzewające sery, tak jak i w moich kluseczkach! Składniki wzajemnie się dopełniają i szybka przekąska lub syta uczta jest już w pełni gotowa.

Podaję z moją wersją ratatuj, którą już się z Wami podzieliłem. Jeśli robię gnocchi, to koniecznie z dobrymi, domowymi sosami. Najlepsze wychodzą na bazie gorgonzoli, ale nawet amatorzy bazyliowego pesto, mogą śmiało, obficie polać nim cały talerz klusek.

Składniki:
- 800 g ugotowanych w osolonej wodzie ziemniaków
- 1 całe jajo
- mąka, tyle ile zabierze, ok. 1,5 szklanki
- szklanka utartego parmezanu ( lub innego dojrzewającego sera, np. grana padano )
- 2 dymki
- 1 łyżeczka masła

Przygotowanie:

Przez praskę przeciskam ziemniaki, na dużych oczkach ścieram parmezan i wybijam jajko.



Dymkę siekam i delikatnie szklę na maśle. Ma być szklista.



 W masie ziemniaczanej robię dołek, dodaję jajko, dymkę i parmezan.


Lekko podsypuję mąką. 


Zagniatam krótko wszystkie składniki.


Urywam kawałek ciasta i roluję podłużny wałeczek. Odcinam gnocchi, podobnie jak kopytka.


Na kluseczkach odciskam wzór widelca lub robię charakterystyczny wzorek jak dla prawdziwego gnocchi.


Wrzucam do wrzącej osolonej wody i gotuję do momentu zagotowania i wypłynięcia klusek.


 Gnocchi wykładam na talerze. Najlepiej odsmażone na maśle. Uwielbiam i przekazuję dalej ...


Thursday, 28 November 2013

Kopytka!

Kopytka ze smażoną na maśle cebulą
przepis podstawowy


Przepis powstał dla artykułu: http://wojtekdanczak.natemat.pl/83105,gnocchi-gnioki-i-kopytka i wymaga teraz bezzwłocznej publikacji. Receptura najzwyklejsza, domowa, która na pewno kojarzy się każdemu z Was. Chodzi o najprostsze na świecie kopytka, bo kto nie miał kiedykolwiek z nimi do czynienia lub nie pochłaniał ich, kiedy od razu wychodziły z wody. 

Podając proporcję, głównie mam tutaj na myśli mąkę, ponieważ nigdy nie zużywam takiej samej ilości. Robię to po prostu na oko i po lekkiej wprawie nie mam z tym problemu. Ważne jest, aby użyć jej na tyle by dobrze masa ziemniaczana zespoiła się z innymi składnikami, a gotowane kopytka nie rozpadły się w garnku. Taka mała rada ode mnie ;)

Jak podawać? Najprościej. Z lekko podduszoną i podsmażoną na maśle cebulką. Można je również potraktować jako dodatek do przeróżnych gulaszów, bitek, a ogólniej mówiąc, do każdej potrawy podawanej z sosem. 

Niebawem przepis na gnocchi!

Składniki:
- 800 g ugotowanych w osolonej wodzie ziemniaków
- 1 całe jajo
- 2 łyżki rozpuszczonego masła - minimum 80 % tłuszczu
- mąka, tyle ile zabierze ok. 1,5 szklanki

Smażona cebula, porcja na małą patelenkę:
- 1 duża cebula
- 2 łyżki masła
- 3 łyżki oliwy

Przygotowanie:

Ugotowane ziemniaki odcedzam.


Ziemniaki przeciskam przez praską na stolnicę, lekko podsypaną mąką.


Jajko rozkłócam, masło rozpuszczam. 


W ziemniakach robię dołek i dodaję jajka.


Wlewam masło i dodaję połowę mąki.


Lekko zagniatam i resztę mąki dodaję podczas szybkiego zagniatania. 
W razie potrzeby zwiększam ilość mąki.


Pamiętajcie o podsypywaniu, gdyż ciasto łatwo przywiera do stolnicy.



Odrywam kawałek ciasta i roluję długi i podłużny wałek. Odcinam pod ukosem kopytka    o  dowolnej wielkości.


Lekko podsypuję mąką i układam w odstępach, aby się nie posklejały. Następnie wrzucam do gotującej się, posolonej wody, a kiedy zawrze i kopytka wypłyną na wierzch, od razu przekładam na talerze.


Cebulę kroję w drobną kostkę i dodaję na patelnię z oliwą i 2 łyżkami masła. Szklę na wolnym ogniu przez 15 minut, aż stanie się złota i miękka. 


Pod koniec smażenia dodaję ostatnią łyżkę masła, aby tłuszcz dokładnie pokrył moje kopytka! 

Kopytka wrzucam na patelnię, zwiększam ogień i przez minutę lub dwie mieszam na patelni, aby złapały kolor podduszonej cebuli. Od razu podaję!




Tuesday, 26 November 2013

Ratatouille

Przysłowiowe ratatuj w moim wykonaniu!


Zdaję sobie sprawę, że ta potrawa zdecydowanie odbiega od jej tradycyjnej receptury, ponieważ brakuje jej kilku składników, ale zapewniam, że smak i aromat jaki nam dostarcza, potrafią wybaczyć, każdy pominięty składnik.

Potrawa typowo jarska, bo ani grama mięsa nie znalazło się na moim talerzu, chociaż może się tutaj również odnaleźć. Wszystko zależy od tego, na jaką okazję szykujecie tą potrawę. W moim przypadku, początkowo szukałem jakiejś fajnej zapiekanki pełnej warzyw, która będzie zawierała mnóstwo kolorów, a co najważniejsze, jej przygotowanie nie zajmie zbyt dużo czasu. Nie myślałem jednak, co może stać się z warzywami, po tak długim czasie spędzonym 
w piekarniku. Nigdy bym się nie spodziewał, że nabiorą zupełnie innego smaku, więc podczas finalnego doprawiania przed pieczeniem, użyłem dość sporo przypraw, aby gotowa zapiekanka nie cieszyła mnie tylko okiem, ale i smakiem! 

Obok na talerzu gości gnocchi, przepis ukarze się niebawem, a póki co zajmijmy się kluczowym przepisem! 

Składniki:
- 2 papryki czerwone
- 2 papryki żółte
- 1 mała cukinia
- 3 średniej wielkości pomidory
- 250 ml domowego przecieru pomidorowego lub 400 g krojonych pomidorów z puszki
- 7 dużych pieczarek
- 3 ząbki czosnku
- 2 duże cebule
- 3 łyżki masła
- oliwa
- 1 płaska łyżeczka oregano
- 1 płaska łyżeczka mielonej słodkiej papryki
- płaska łyżeczka cukru
- sól, pieprz
- kulka białej mozzarelli

Przygotowanie:


  Wszystkie warzywa dokładnie myję.



Cebule kroje w piórka. Pieczarki na ćwiartki, papryki przekrawam i wyciągam gniazda nasienne.




Czosnek obieram z łupin, a następnie drobno siekam.


Na patelni rozgrzewam łyżkę masła, dodaję cebulę i szkle ją na dużym ogniu, przekładam czosnek. Następnie dodaję pieczarki i cały czas na ostrym płomieniu rumienię je. Zależy mi, żeby złapały kolor, a nie puściły sok. Uważam, żeby nie przypalić czosnku.


Paprykę kroje w drobną kostkę.


Solę i pieprzę do smaku pieczarki z cebulą i czosnkiem. Odstawiam na bok.



 Na patelnie wlewam oliwę i dodaję paprykę. Smażę ją przez około 8 - 10 minut.



Cukinię obieram, przecinam wzdłuż, pozbawiam pestek i kroję w kostkę. 
Dodaje na patelnię z papryką, przykrywam i duszę na średnim ogniu przez 15 minut.


Pomidory kroję na mniejsze kawałki i dodaję na patelnię z warzywami. Duszę na patelni przez około 8 minut, aż się rozpadną.



Przekładam do papryki i pomidorów pieczarki. Na patelnię wlewam przecier i dusze całość przez 15 minut, na małym ogniu pod przykryciem.

Naczynie, w którym będę piekł ratatuj natłuszczam pozostałym masłem.


Dodaję oregano, paprykę, sól, pieprz i cukier. Dokładnie mieszam wszystkie składniki.


Mozzarellę kroję w cienkie plastry. 


Plastry sera układam na warzywach i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, piekę 40 minut.




Po upływie czasu wyłączam piekarnik i zostawiam w nim warzywa na około 10 minut.



Wykładam na talerze, póki ciepłe. Podaję z gnocchi!


 Uwagi:
Pieczarki fajnie dopełniają to danie, bo po upieczeniu stają się bardzo chrupkie.
- Cukier podkreśla słodycz warzyw.

Sunday, 24 November 2013

Niecodzienne śniadanie!

Chill & breakfast & na temat 


Weekend rozpoczyna się w chwili, kiedy na śniadanie jesz obiad... A jeśli na pierwszy posiłek przypada Ci gorąca patelnia z kopytkami odsmażanymi na masełku z lekko podduszoną cebulką i kawałkami szczypiorku, masz pewność, że sycie świętujesz wolny dzień!


Przepis na takie kopytka i ich bliźniacze rodzeństwo poznacie w przyszłym tygodniu, a jeśli macie ochotę przyjrzeć się tej kwestii z bliska, serdecznie zapraszam na http://wojtekdanczak.natemat.pl/ , piszę od niedawna i przeplatam z przepisami. Zawsze jakiś temat się znajdzie, bo nie każdy w kopytkach może znaleźć inspirację, do napisania głębszej notki. A jednak wszystko możliwe!

A teraz jemy, zapominamy o kaloriach i delektujemy się tymi delikatnymi i chrupiącymi od masełka kopytkami! Taka wersja śniadania może się równać niejednej uczcie!

Friday, 22 November 2013

Drożdżowe ślimaki z serem, rodzynkami i lukrem

Drożdżowe ślimaki z serem, rodzynkami
i lukrem z sokiem z pomarańczy


Nigdy szalenie nie przepadałem za wypiekami drożdżowymi, bo zawsze kojarzyły mi się z wyschniętym kawałkiem ciasta, który właśnie tak wygląda w chlebaku na drugi dzień. Jednak tego typu bułeczkom, czy jakimkolwiek wypiekom z udziałem drożdży, opędzić jest się mi trudno. Kiedy zacząłem sam piec i w moje ręce trafiła receptura z ciastem drożdżowym, a koniecznie chciałem ją odtworzyć, wpadłem na pomysł dlaczego by nie zrobić tego po mojemu, czyli zaradzić aby ciasto nie wysychało, długo było mokre i wilgotne. W sezonie kiedy śliwek mamy pod dostatkiem, chętnie po nie sięgam ( http://www.recipesandstories.pl/2013/08/drozdzowe-bueczki-ze-sliwkami-i.html), z jagodami i truskawkami jeszcze nie piekłem, ale na pewno przymierze się do tego w przyszłym roku!

Dzisiaj upiekłem ślimaczki, potocznie mówiąc, oczywiście, bo jest to zrolowany ogroooomny drożdżowy prostokąt, pokrojony na krążki. Wewnątrz widać charakterystyczny wzór, taki jak występuje na skorupce ślimaka, toteż stąd nazwa. W środku, oczywiście jako farsz wystąpił twaróg ze świeżo startą, skórką pomarańczową, co okazało się strzałem w dziesiątkę, aby tego typu farsze, doprawiać świeżymi cytrusami. Polewę stanowił lukier z dodatkiem rodzynek, przygotowany na bazie wyciskanego soku z pomarańczy, co fajnie dopełniało serowy wypełniacz. 

Jak zapewne zauważycie, połowa ślimaczków, jest z rodzynkami inna bez, a dlatego, bo nie każdy z moich domowników je lubi. Smarując już upieczonego bułeczki lukrem, omijałem rodzynki i polewałem je lśniącą polewą. Oczywiście jeśli nie macie takiego problemu, możecie też dodatkową ilość rodzynek dodać do masy twarogowej. Śmiało!

Składniki:

Na ciasto drożdżowe:

- 375 gramów mąki pszennej
- 15 g świeżych drożdży
- 125 ml ciepłego mleka
- 1 łyżeczka cukru
- 1 całe jajko
- 1/2 szklanki białego cukru
- 1/4 kostki miękkiego masła
- duża szczypta soli

Na masę serową:

- 400 g twarogu 
- 4 łyżki cukru pudru
- skórka otarta z jednej pomarańczy
- 1 żółtko
- 3 łyżki mleka
- 1 duża łyżka masła
* opcjonalnie garść sparzonych we wrzącej wodzie rodzynek 

Dodatkowo:

- 1 całe jajko lub pół szklanki mleka do posmarowania bułek przed pieczenia
- pół szklanki mleka do posmarowania po pieczeniu

Przygotowanie:

Jak to przy drożdżowym, wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.


Mąkę przesiewam dokładnie do miski, mleko podgrzewam jeśli było wcześniej wyjęte z lodówki. Mleko nie może być gorące ( ! ) .


Drożdże kruszę do miseczki i zasypuję łyżeczką cukru.


Drożdże łączę z cukrem, można łyżką lub widelcem, ale robiąc to opuszkami palców idzie to szybciej.
Kiedy drożdże się rozpuszczą, przygotowuję mleko.


Trzy łyżki mleka wlewam do przyszłego zaczynu, można zrobić to na oko, byle by lać powoli i nie przedobrzyć z płynem. Następnie lekko mieszam i dodaję resztę mleka. Po połączeniu odstawiam w ciepłe miejsce, aby drożdże ruszyły.


Jajka łączę z cukrem na puszysty kogel.


Zaczyn urósł po brzegi i właśnie on zwiastuje nam przyszłość naszego ciasta, bo jeśli nie zmieni swojej objętości, to jest ryzyko powstania zakalca.


Do mąki wlewam jajka z cukrem.


Dodaję zaczyn i masło.


Wygniatam ciasto w miarę szybko, aż wszystkie składniki się połączą.


Wyrobione ciasto przekładam do miski wysmarowanej tłuszczem, aby potem łatwo było je wyjąć.


Składniki na masę twarogową przygotowuje, aby były pod ręką. Ja do dokładnego połączenia wykorzystam, wszechobecny w mojej kuchni blender. Jeśli takiego sprzętu nie macie, użyjcie zwykłego widelca. 


Twaróg kruszę z pomocą widelca, naciskając na jego powierzchnię. Robię to po to, aby blenderować całość pulsacyjnie i niedługo. Chcę, aby grudki twarogu były wyczuwalne, a nie, żeby powstała gładka pasta.


Do naczynia blendera dodaje twaróg, żółtko i miękkie masło.


Dodaję startą skórkę z pomarańczy, cukier puder, mleko i wrzątek. Dokładnie blenderuję całość, pulsacyjnie. Minimum 15 sekund.


Masę przekładam do miski, gdzie będzie czekała na swoją kolej.


Wyrośnięte ciasto przekładam na stolnice, spłaszczam.


Rozwałkowuję ciasto na duży prostokąt. Szerokość minimum 30 - 35 cm, długość do 45 cm.


Po powierzchni rozsmarowuje masę serową.


Zwijam dość ściśle ciasto w rulon i ostrym nożem dzielę na ok. 3 cm krążki.



Ślimaki układam na papierze do pieczenia, lekko wysmarowanym masłem.
Odstawiam na 15 w ciepłe miejsce do lekkiego wyrośnięcia.


Z podanej porcji uzyskam dwie pełne blachy, więc ślimaki z jednej z nich obkładam rodzynkami, utykając między wolne miejsca.

Tak przygotowane, smaruję rozkłóconym jajkiem lub mlekiem i wstawiam do piecyka nagrzanego do 180 stopni i piekę około 30 minut.


Upieczone smaruję mlekiem, przykrywam ścierką i odstawiam na kilkanaście minut.


Przestudzone polewam lukrem. Odstawiam, aby zastygł i od razu podaję.