Krem z pieczonej czerwonej papryki
ze złocistymi grzankami
Cebulę kroję w pół talarki.

Po upieczeniu od razu przekładam na deskę i ściągam skórkę z warzyw.

Upieczony czosnek jest bardzo delikatny i miękki, więc nie muszę go siekać.
Na patelni rozgrzewam olej i szklę na nim cebulę. Dodaję słodką paprykę i na małym ogniu zasmażam ją.
Warzywa siekam.
Przekładam razem z czosnkiem do garnka i dodaję tymianek.
Bułki przekrawam na pół smaruję masłem i opcjonalnie układam plasterki żółtego sera.
Kiedy zupa się już ugotuję dodaję sól, pieprz, oregano i cukier.
Blenderem miksuję zupę na krem.
Zupę przelewam do miski, na wierzchu układam grzanki i dekoruję bazylią.
ze złocistymi grzankami
Jeśli piekliście kiedyś czerwoną paprykę lub poddawaliście ją dłuższej obróbce termicznej, mogliście zauważyć, że w smaku wydawała się przyjemnie słodka i delikatna, zupełnie odbiegała od tej żywej. Gdyby tak upiec jej większą ilość, ułożyć na blasze również pomidory i koniecznie kilka ząbków czosnku, to można by przygotować zupę, która na pewno zachwyci smakiem stołowników. Jedyne co może Was przerazić to obieranie papryki, bo po pierwsze pewnie zastanawiać może, jak chcę ją podać - przecież trzeba ją jakoś obrać. Podczas pieczenie papryka mięknie, uwalnia soki, która wnikają w skórkę i praktycznie po delikatnym przeciągnięciu palcem po powierzchni warzywa, samoistnie schodzi.
W moim domu nikt nie przepada za zupą typu krem, bo mogą sugerować się, że podobnie wyglądała zupka dla niemowląt, którą podawali mi kilkanaście lat temu i było to na tyle monotonne, że nie mogą teraz na nią patrzeć. Ale na szczęście spróbować i ocenić zawsze można.
Zupy pod taką postacią, trzeba koniecznie dobrze przyprawić, bo w przeciwnym razie są mdłe i odczuwamy wrażenie, że czegoś im brakuje. Pamiętajmy również o węglowodanowych dodatkach, co przysporzy nam poczucie sytości na dłużej. Dobrze odnajdują się tutaj grzanki, groszek ptysiowy, a nawet ziemniaczane puree.
Składniki:
- 6 - 8 średniej wielkości papryk
- 2 pomidory
- 5 dużych ząbków czosnku
- 1 duża cebula
- kilka gałązek świeżego tymianku, około 1 łyżeczki
- 1,5 litra bulionu warzywnego ( może być wcześniej przez nas zamrożony lub taki z kostki )
- 1 łyżeczka słodkiej czerwonej papryki
- sól, pierz do smaku
- 1 kopiasta łyżeczka białego cukru
- 1 kopiasta łyżeczka suszonego oregano
- oliwa
*opcjonalnie suszona papryczka chili
Do pieczonych bułek:
- 2 bułki pełnoziarniste
- masło do posmarowania pieczywa
* opcjonalnie ser żółty
Przygotowanie:
Zaczynam od dokładnego umycia papryk i pomidorów, czosnek obieram.
Jeśli chcecie do bulionu można dodać suszoną papryczkę chili. Papryki i pomidory przekrawam na pół.
Formę, w której będę piekł warzywa wykładam papierem do pieczenia i smaruję grubą warstwą oliwy. Paprykę i pomidory przyprawiam dużą szczyptą soli i układam skórą do góry. Piekę około 40 minut w 180 stopniach.
Cebulę kroję w pół talarki.

Po upieczeniu od razu przekładam na deskę i ściągam skórkę z warzyw.
Upieczony czosnek jest bardzo delikatny i miękki, więc nie muszę go siekać.
Na patelni rozgrzewam olej i szklę na nim cebulę. Dodaję słodką paprykę i na małym ogniu zasmażam ją.
Warzywa siekam.
Przekładam razem z czosnkiem do garnka i dodaję tymianek.
Bułki przekrawam na pół smaruję masłem i opcjonalnie układam plasterki żółtego sera.
Do zupy wlewam bulion, przykrywam i gotuję około 20 minut pod przykryciem i kolejne 20 bez, tak aby zbędny płyn wyparował, a po zmiksowaniu zupa miała dobrą konsystencję.
Pod koniec redukowania sosu bułki wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piekę około 8 - 10 minut.
Kiedy zupa się już ugotuję dodaję sól, pieprz, oregano i cukier.
Blenderem miksuję zupę na krem.
Zupę przelewam do miski, na wierzchu układam grzanki i dekoruję bazylią.
...
A na drugi dzień...
W garnku zostały ok. 3 szklanki zupy. Mając tak esencjonalny wywar, grzechem byłoby wylać go do zlewu lub nie wykorzystać. Także, korzystając z okazji, że akurat kotletów mielonych na obiad było aż nadto, przekładam kilka z nich do gotującego się na wolnym ogniu kremu i podgrzewam do 20 minut.
Nie ma czego się bać, ponieważ krem był przygotowywany na sposób wytrawny, więc dobrze spełni tutaj funkcję sosu. Nie trzeba go zbyt długo redukować ani przyprawiać, a poza tym, przez noc stania w lodówce zdążył się już dobrze przegryźć i nabrać lepszego smaku.


No comments:
Post a Comment