Monday, 12 August 2013

Przemyśl - pizza po przemysku w galicyjskiej !

Jako, że miałem coraz mniej czasu do odkrywania smaków tego miasta, zrobiłem krótki grafik, gdzie i kiedy mam zjeść, tak, aby nie natrafić na " dziki tłum " turystów, zwiedzających i mieszkańców tego miasta i spodziewać się jak najlepszego światła, do robienia zdjęć! Stanęło na tym, że na pierwszy ogień pójdzie " Pizzeria Galicyjska ", a potem ... ( niebawem się dowiecie ;) .



 Jak się można było domyśleć, kolejka sięgała do samego wejścia, zresztą z moim szczęściem, dziwić się temu nie można. Lokal, wąski i długi, wystrój - PRL w czterech ścianach, chyba od czasu założenia (1978) nie był zmieniany ;) Ale to chyba urok tego miejsca, czuć w nim historię i tysiące, żeby nie powiedzieć więcej wydanych pizz!



Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia wnętrza, z powodów wyżej podanych. Ale główna atrakcja, nie mogła nie być sfotografowana. Na szczęście dobrego światła nie brakowało ;)
TAK, WIĘC do wyboru miałem kilka pizz : z pieczarkami, kiełbasą i najbardziej nietypowym dodatkiem, jakim dodałbym do własnej pizzy : kaszy gryczanej. Wszystkie były zapieczone pod żółtym serem. Ceny w granicach 6-8 złotych, a do popitki gorący czerwony barszcz za 1 zł.  Ja, wybrałem z pieczarkami i kaszą, przecież musiałem jej spróbować! :)


Delikatne ciasto drożdżowe, żeby nie powiedzieć lekko słodkie, z pieczarkami, zapieczone pod żółtym serem, podobnie jak placek na dole - omnomnomnom :). Było pysznie!


A teraz pizza z kaszą. Miałem lekkie obawy przed jej spróbowaniem, bo gdzie kasza do ciasta drożdżowego ( ?!?), ale cóż najpierw zbadałem wnętrze, jak widzicie wygląda dobrze. Spróbowałem i ... nie wiem kiedy zjadłem całą pizzę. Bardzo nietypowe połączenie składników, a jakie pyszne. Nigdy bym się nie spodziewał, że zjem coś takiego! Kasza, nie zjełczała, co najważniejsze, było ją doskonale czuć. Nie "utonęła" w drożdżowym cieście, jak to zazwyczaj jest. Możecie zauważyć, że spód lekko się świeci ... od tłuszczu, ale w niczym to nie przeszkadza, dzięki temu jest idealnie chrupiący i zrumieniony, ważne że nie jest w nim "skąpany". Barszczyk za złotówkę? Chyba tylko tutaj, można za taką cenę wypić, naprawdę przyzwoity i dobrze zrobiony czerwony barszcz.

Z pewnością wrócę kiedyś do tego miejsca i znowu wgryzę się w tą" Galicję w cieście drożdżowym " ;) ! Jedynym minusem, było to, że mój grafik szlag trafił, bo obie pizze były na tyle duże i sycące, że zmusiły mnie do przeniesienia odwiedzin kolejnego lokalu na dzień kolejny. 

Odwiedźcie koniecznie to miejsce! Franciszkańska 20!





No comments:

Post a Comment