Friday, 20 September 2013

Friday Fajitas! Let's end the week with some chill#

Piątkowe Fajitas! Zacznijmy weekend od relaksu!




Piątek jest chyba dla wszystkich, długo wyczekiwanym dniem. Bez jakichkolwiek zmartwień, mogę spokojnie zacząć weekend. Na kolację podam fajitas z papryką, kurczakiem i przeróżnymi dodatkami. Tak, aby każdy mógł złapać swój placek i oprócz podstawowego wypełniacza, włożyć tam coś od siebie. Nawet camembert, za który powinienem zostań rozstrzelany ;) Świetnie dopełnia całość, swoim specyficznym smakiem. Ostatnio mogę jeść go ze wszystkim. A potem tylko zawinąć i koniecznie podpiec na patelni, na oliwie. Nie, podgrzać placek wcześniej w mikrofali, ani gotową tortillę podpiec w piekarniku. Jeśli chcecie uzyskać efekt chrupkości skorzystajcie z mojej rady. Rozgrzana oliwa to klucz do sukcesu! 

Przepis zaczerpnąłem z książki Nigelli Lawson - Kuchnia. Przepisy z serca domu. I jeszcze nie raz tam zajrzę! str. 52 - 55

Składniki:
- 2 piersi z kurczaka
- 1 łyżeczka oregano
- 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
-  ew. 1 łyżeczka słodkiej mielonej papryki
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki cukru
- 2 łyżki soku z limonki lub cytryny
- 1 łyżka oliwy aromatyzowanej czosnkiem lub przed smażeniem kurczaka na patelnię, wlejecie oliwę i wrzućcie ząbek czosnku. Kiedy się zarumieni, koniecznie zdejmijcie go z ognia.
- 2 cebule
- 2 czerwone papryki
- 2 żółte papryki
- 8 tortilli
- posiekana kolendra, około 3 łyżek
- olej lub oliwa do zrumienienia kurczaka, warzyw i tortilli

* * *
dodatki jakie preferuję Nigella Lawson
- 100 g utartego sera Cheddar
- opcjonalnie 125 g sera camembert 
- 125 ml gęstej, kwaśnej śmietany 
- 1 duże awokado
- sałata lodowa
- posiekana kolendra


Pierś kurczaka kroję w paski lub kostkę. Myję i przygotowuję wszystkie warzywa.


Dodaję sok z cytryny, oregano, kmin, cukier, sól, *paprykę, wlewam oliwę aromatyzowaną lub robię jak w przypisie przy składnikach.


Kurczaka smażę na oliwie i zdejmuję z patelni.


Cebule, wcześniej pokrojone w pół talarki rumienię na patelni, na której wcześni smażył się kurczak. Absolutnie jej nie myję. Cebula przejmie wszystkie aromaty z patelni. Ewentualnie dolewam oliwę.


Paprykę kroję w paski ...


i dodaję do cebuli.


Najpierw na dużym ogniu rumienię ją z cebulą. Następnie przykrywam pokrywką i pozwalam poddusić się przez około 10 - 15 minut, aby zmiękła. Potem pokrywkę zdejmuję i czekam aż płyn odparuję, wtedy dodaję kurczaka.


 Szykuję sobie stanowisko pracy. Dodatki ustawiam tak, aby były pod zasięgiem ręki.



Na placku układam paprykę i kurczaka, oraz umytą i osuszoną sałatę.


Układam pokrojony ser, oraz dodaję łyżkę majonezu. Zwijam, bardzo szczelnie.
Na patelni rozgrzewam oliwę, około 1 łyżki. Układam placek i rumienię po 30 sekund z każdej strony.



Fajitas zawijam w papier lub folię aluminiową, aby łatwo było je jeść i nie pobrudzić się sosem ;)


Najlepiej je się, przy dobrej lekturze ;)









Monday, 16 September 2013

Przemyśl - Kawiarnia Libera

Miejsc gdzie można zjeść dobry, smaczny i w miarę szybki lunch jest niewiele. Zazwyczaj w lokalach,w których ruch jest bardzo duży i potrawy muszą być wydawane jedna po drugiej, produkty nie zawsze są świeże. Kupując wybieramy jedną zaufaną kanapkę, sałatkę lub deser i nie zwracamy uwagi co tak naprawdę tam siedzi. Jemy, bo chcemy zaspokoić uczucie głodu. 

Jest wiele osób, które tak jak ja, żyją w ciągłym biegu i nie zawsze odżywiają się przez to zdrowo i rozważnie. Od pewnego czasu coraz większą wagę przykładam do tego co jem, bo w końcu w przeciągu czasu, będzie to miało jakiś skutek. Negatywny, bo w postaci zbędnego kilograma, złego samopoczucia, czy osłabienia organizmu. 

"Libera" do takich miejsc nie należy, bo do odwiedzenia tej kawiarni skusiła mnie tak naprawdę ich ulotka z letnim menu, w którym dużą rolę grają świeże warzywa i owoce. Byłem tam rano, w celu sprawdzenia czy tak świeżo i smacznie jest cały czas. Niedzielny poranek, to chyba idealna pora na taki test, bo o tej porze trudno o dobrą botwinkę. 

Zamówiłem na początek : 
  Chłodnik z botwinki
z jajkiem i koperkiem
Porcja duża i bardzo syta. Dużo warzyw, co najbardziej mi się podobało. Koperek był zdecydowanie świeży, zachował się od momentu dodania go do chłodnika. Jajka ugotowane na twardo, może kilkanaście minut przed podaniem. O ich świeżości decyduje wygląd żółtek. Jeśli przy białku są one ciemne, jajko mogło być gotowane dzień wcześniej lub dłużej. Botwinka, wraca do łask!


Zupa cebulowa 
z grzankami i żółtym serem
Właściwie powinienem napisać krem, bo zupa miała właśnie taką konsystencję. Pierwszy raz taką jadłem. Jedząc potrawę możemy mieć różne obawy, czy cebula, która gra tutaj pierwsze skrzypce jest świeża lub może do garnka wpadło coś przez przypadek. Przecież mogli dodać ziemniaki, żeby zupa wydawała się gęściejsza. Tutaj tego nie było. Idealny, gładki krem. Fajna wariacja na temat, takiej tradycyjnej zupy cebulowej. Ser to ser, a nie wyrób seropodobny.


Tarta z młodymi warzywami
z cukinią, fasolką, marchewką i groszkiem, podana z mieszanką sałat i winegretem 
Pierwszy raz jadłem tak podaną tartę, bo kiedy robię ją w domu, zazwyczaj powstaję na kruchym cieście, uprzednio zagniecionym i schłodzonym. Tutaj jest nieco inaczej, bo warzywa są na zupełnie obcym spodzie. Jest on bardzo delikatny. Ale powiem szczerze dość abstrakcyjny i inny. Nie mogę uznać, go za niesmaczny. Mi najzwyklej w świecie nie przypadł do gustu, zostanę przy tradycyjnym cieście. Warzywa nie był gotowcem z paczki czy mrożonej mieszanki. Cukinia soczysta, miała dobry smak. Ta z zamrażarki, owego smaku by nie posiadała, byłaby rozmoczona i nieapetyczna. 
Mix sałat, kojarzy mi się z marketowymi paczkami z pomieszanymi liśćmi sałat : lodowej, masłowej, pekińskiej, rukoli, etc. Duży plus za własną kompozycję i nie pójście na łatwiznę ;)


Sałatka z camembertem
rukolą, winogronem i orzechami
Na pewno odtworzę ją w domu, bo w mniejszej porcji, będzie stanowiła świetną przystawkę. A na sos do sałatki muszę zdobyć przepis. Dla niektórych połączenie słodkich winogron z serem pleśniowym może wydawać się dziwaczne, bo nie wszyscy muszą gustować w takiej kuchni. Zapewniam, że nie odbierają daniu smaku. Wręcz przeciwnie. Połączenie dobrego gatunkowo sera, ze słodyczą owoców, lekko kwaśnym sosem winegret i lekko pikantną rukolą komponuje się wyśmienicie.


Herbata mrożona, przy upale, można powiedzieć okazała się kołem ratunkowym. Jedna z cytryną, druga z pomarańczą. O tak! A mięta robi swoje! 


W Liberze byłem raz jeszcze, ale już bez aparatu. Piłem świetną kawę z syropem czekoladowym i "frappę". Szczególnie te dwa napoje Wam polecam ( Cafe mocha ; Frappa czekoladowo-bananowa ).

Takie miejsca są dowodem na to, że gotować można smacznie, zdrowo, przemyślanie, a przede wszystkim świeżo. Zdobywanie dobrych produktów nie jest trudne. Trzeba chcieć! 

Letnia oferta dostępna jest na stronie kawiarni na facebooku :

A ja polecam i zachęcam do odwiedzenia! 

Friday, 13 September 2013

Tort brzoskwiniowo-morelowy z kremem z mascarpone i czekolady


Sugerując się nazwą tego deseru, można wywnioskować, że nie może nie być pyszny. Wersja "home made", ze świeżych owoców, puszystego biszkoptu i domowej konfitury morelowej. Wszystko przełożone delikatnym kremem z dodatkiem serka mascarpone, a słodycz gwarantuje biała czekolada. Jeśli krem wyda Wam się mdły i zbyt neutralny w smaku, polecam dodać cukier puder. Pamiętajcie, że i konfitury i same owoce w sobie są już słodkie, wliczając w to biszkopt i czekoladę, łatwo można przesadzić ;) 

Na urodziny, na imprezy, na spotkania, itd. Odnajdzie się wszędzie. Śmiało, mogę nazwać go sezonowym tortem. Jeśli chcecie pominąć etap z gotowaniem owoców, użyjcie brzoskwiń z puszki. Jedna standardowa wystarczy.

Przepis na biszkopt...
i na konfitury

Składniki: 
- 6 dużych brzoskwiń
- słoiczek konfitur z moreli, ok. 150 ml
- 500 ml śmietany kremówki
- 250 g serka mascarpone
- 175 g białek czekolady
- 3 łyżki mleka
- 1,5 łyżeczki żelatyny
- 3 łyżki zimnej i ok. 100 ml bardzo ciepłej wody
* do kremu
- 1 łyżka cukru pudru, do smaku

Żelatynę wsypuję do miseczki, zalewam ją zimną wodą,  mieszam i odstawiam aż spęcznieje. Następnie wlewam ciepłą wodę i dokładnie łącze. Odstawiam do czasu, aż przygotuję krem, aby lekko przestygła.

Brzoskwinie wkładam do garnka z wrzącą wodą, zmniejszam grzanie i gotuję ok. 8 minut, aż owoce staną się jędrne. Białą czekoladę łamię na kawałki, wlewam mleko i rozpuszczam w kąpieli wodnej.


Biszkopt przekrawam na trzy części.


Śmietanę kremówkę, dobrze schłodzoną ubijam na sztywno, uważając by jej nie przebić. Ja z początku ubijam dość szybko, aż lekko się spieni, a potem już wolniej. 
Następnie dodaję stopniowo, łyżka po łyżce serek mascarpone, dokładnie mieszam i przekładam rozpuszczoną, białą czekoladę do masy. Łącze ze sobą i dodaję żelatynę.


Wsypuję cukier puder. Dokładnie mieszam i wstawiam do lodówki na około 15 minut.


Brzoskwinie obieram ze skórki. Idzie to bardzo szybko.


Owoce kroję w mniejsze cząstki.


Biorę spód biszkoptu i smaruję go konfiturą.


Układam brzoskwinie i przekładam krem, zachowując odstępy od brzegów, bo przy budowaniu warstw, krem może "wychodzić". Następnie kładę środkowy blat, konfiturę, owoce, krem i przykrywam ostatnim blatem. Jego spód smaruję lekko konfiturą i ostrożnie przekładam. 


Teraz smaruję resztą kremu, wierzch i boki. Ścieram białą czekoladę na tort, tak aby pokryła całą powierzchnię ciasta.



Tort wstawiam do lodówki, aby się zmacerował. Najlepiej na całą noc lub minimum 5 - 7 godzin. Po tym czasie, śmiało można kroić i podawać.











Saturday, 7 September 2013

Biszkopt do tortów

Przepis na biszkopt, który nie ma prawa się nie udać. Jest bardzo prosty i puszysty, spokojnie przekroicie go na 3 części. Pamiętajcie, aby piana była dobrze ubita i dość sztywna, a podczas łączenia obu mas, starajcie się robić to powoli. Białka mogą opaść i nici po idealnym biszkopcie. 

Składniki:
- 6 jajek
- 2/3 szklanki cukru
- 3/4 szklanki mąki pszennej
- 1/4 mąki kukurydzianej ( lub ziemniaczanej )
- szczypta soli
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia


Białka oddzielam od żółtek. 



Żółtka lekko roztrzepuję i dodaję stopniowo cukier. Mieszam do uzyskania puszystej masy.



Do białek dodaję szczyptę soli i ubijam na sztywno.


Do kubka wsypuję obie mąki i proszek do pieczenia. 


Do żółtek dodaję łyżkę ubitych białek, mieszam i przesiewam suche składniki, dokładnie łącząc wszystko ze sobą.


Dodaję resztę białek i delikatnie mieszam szpatułką. Przelewam masę do tortownicy o średnicy 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia. Piekę ok. 28 minut w 180 stopniach. Po upieczenia od razu wyciągam z piekarnika, formą mocno uderzam o blat i wkładam znowu do piecyka. Tym razem już wyłączonego. Uchylam również drzwiczki.


Biszkopt studzę, a następnie wyciągam z formy. Teraz można przekładać go kremem, owocami, czy na co tylko mamy ochotę.




Tuesday, 3 September 2013

Podsumowanie wakacji i co Wam ugotuję

HOLIDAY HAS ENDED, time to school!

Jeszcze przed wakacjami, zrobiłem sobie kilka postanowień, czyli co koniecznie muszę zrobić i zrealizować. Niestety, niektóre wymagały ode mnie więcej czasu do zorganizowania i bardziej dokładniejszego planu działania i nie doszły do skutku. Zostały przeniesione na przyszłe wakacje.

1. Założyć bloga o gotowaniu. TAK
- blog na szczęście został założony, dzięki pomocy mojej pani grafik ;)
2. Przetestować jak najwięcej potraw i nie otruć przy tym gości. TAK
- Jak najbardziej wszystko się udało. Jedynym minusem i nauczką na przyszłość, to nie dodawać ricotty do makaronu, bo wychodzi strasznie suchy ;/
3. Pojechać na Open'era. NIE :( 
- Żałuję strasznie, ale jak się zabiera za coś tydzień przed, to właśnie tak wychodzi. Minąłem się jak widać z Melą, Domowymi Melodami i Kings of Leon.
4. Zaoszczędzić trochę pieniędzy z budżetu wakacyjnego i nie rozdysponować go na głupoty. NIE
- Jeszcze nie dojrzałem, żeby zacząć oszczędzać i myśleć jak korzystniej i przemyślanie wydawać każdą złotówkę. Jestem gotów na to, że za kilka lat będę cierpieć, że nie wpłacałem wszystkiego na konto oszczędnościowe. ;) So sad, but true.
5. Nauczyć się piec idealny sernik, tak żeby nie opadł.. TAK
Masa serowa i makowa! Bo nie mogłem się zdecydować między sernikiem, a makowcem ;)



6. Codziennie, zrobić minimum 5 okrążeń na stadionie. NIE
- No niestety...
7. Zrobić przecier z pomidorów. TAK
- 20 słoiczków mnie na chwilę obecną nie zadowala.
8. Obejrzeć dobrą komedią w kinie, żeby zażyć tego chillu ostatni raz, przed 1 września. JAK NAJBARDZIEJ!
- Byłem na "Millerach", o których jeśli będziecie chcieli mogę napisać więcej ;)



9. Upiec tort z jagodami! NIE
- Na ten tort mam ochotę już od 2 lat i za każdym razem czekam na świeże jagody, bo do tych mrożonych nie mogę się przekonać. Może za rok, ktoś sam mi go upiecze :)
10. Powtórzyć biologię z ostatnich trzech lat i przy okazji matematykę. NO NIE ;)
- Pozostawię bez komentarza. Robiąc kolejne zaległości ;)


Szczerze, jestem mało zadowolony z moich dokonań. Ale najbardziej cieszy mnie fakt, że odwiedziłem bardzo dużo restauracji i spokojnie mogłem je zrecenzować. Mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej. :) 

I tak pod koniec tego wpisu, udostępnię Wam zapowiedź przepisu na jedną z zapiekanek, której uległy moje Nauczycielki na Dniu Europy ;)




Podsumowując : to, że wakacje się skończyły, nie oznacza, że przepisów będzie mniej. Na pewno będzie więcej stresu przed testami i sprawdzianami, a co za tym idzie, więcej przepisów z udziałem czekolady, na poprawę samopoczucia ;)